1 lipca 2013

Blue jacket & cat-eye sunglasses

mango blazer
mango satin lapels blazer
marynarka z satynowymi klapami mango
kocie okulary mango
zara black dress
mango cat-eye sunglasses
zara leather bag
cat-eye sunglasses
rozkloszowana sukienka zara
zara sandals

Dress: Zara (old)
Blue jacket: Mango %
Heels: Zara (old)
Sunglasses: Mango
Bag: Zara (old)

Po dłuższej przerwie wróciłam na bloga. Przez cały maj miałam tyle na głowie, że blog zszedł na dalszy plan, potem nastąpił wakacyjny wyjazd, ale teraz już jestem i mam dla Was zestaw sprzed kilku dni.

Rozkloszowaną czarną sukienkę posiadam ponad rok i mimo, że czasem nie chcemy zgadzać się z takimi oczywistościami - uważam, że mała czarna powinna znaleźć się w szafie każdej kobiety. Można to rozszerzyć do sformułowania - "klasyczna, jednokolorowa sukienka" bo i czerwona, beżowa czy granatowa sprawdzi się się także w takiej funkcji. Chodzi o to by mieć proste, klasyczne sukienki (obojętnie w jakim kolorze) by móc stworzyć jak najwięcej zestawów z nimi w roli głównej. Wracając do tematu - moja mała czarna daje mi niezłe pole do popisu - mogę założyć dowolne buty (sandałki, balerinki, botki) i dowolne marynarki, sweterki a za każdym będę mieć inny efekt. Co prawda nie jest to moja wymarzona sukienka (modele La Manii są tym ideałem) ale póki co służy mi dobrze. Buty i torebkę kojarzycie z poprzednich wpisów, natomiast marynarka i okulary w panterkę to świeży zakup.

Pozdrawiam serdecznie i do następnego wpisu!
Aneta




9 maja 2013

Print pants

 skórzana kurtka vero moda
 zara print trousers 
zara studded topzara checkered print trousers
 spodnie w pepitkę zara
black zara bag

Top: Zara
Leather jacket: Vero Moda
Pants: Zara
Heels: Mango
Bag: Zara

Dzisiaj będzie kilka słów o spodniach - przyznam się, że uwielbiam czarne rurki. Są dla mnie tak uniwersalne i niezastąpione, że czasami zapominam, że istnieją jakieś inne. Dlatego dziś pokazuję Wam nowość w mojej szafie. Wzór kurzej stopki to klasyk nad klasykami, według mnie najlepiej wygląda w połączeniu z czernią - stąd mój wybór. Oczywiście takie spodnie będą dobrze "grały" także z bielą lub intensywnym kolorem, więc plan na inne zestawy już jest.
Jak już kiedyś pisałam w mojej szafie nie ma za wiele wzorów. Wolę jednolite kolory, ale akceptuję paski, grochy czy kurzą stopkę. Przy wzorzystym dole warto pamiętać o gładkiej bluzce najlepiej jednokolorowej. Dzięki temu że większość moich ubrań jest stonowana, nie mam problemu z połączeniem takich spodni.

Pozdrawiam serdecznie!
Aneta



1 maja 2013

Black & White

b&w zara dress
sukienka zara
zegarek River Island
Stradivarius bag
 black and white zara dress
sukienka zara 2013
torebka stradivarius

Dress: Zara
Heels: Bata
Bag: Stradivarius
Watch: River Island

Dzisiaj prezentuję Wam zdjęcia, które zrobiłyśmy w piękny słoneczny piątek. Pogoda dopisała i  w końcu mogłam założyć sukienkę. Jak widzicie znowu jest biało-czarno, jedynym kolorowym akcentem jest torebka. Dzisiaj krótko i na temat, mam nadzieję, że Wam się spodoba :)


Pozdrawiam serdecznie!
Aneta



24 kwietnia 2013

Jeans shirt

stradivarius jeans shirt
 jeansowa koszula
black zara shopper bagRiver Island watch
jeans shirt

Jeans shirt: Stradivarius
Waxed jeans: Zara
Heels: Mango
Bag: Zara 
Watch: River Island

Doczekaliśmy się wiosny! Co roku przy takiej pogodzie chętnie sięgam po koszule. Jeansowa (obok białej) to jak dla mnie obowiązkowy element dobrze zaplanowanej szafy. Nie będę przekonywać, że "każda kobieta powinna ją mieć", gdyż mamy różne style i nie powinnyśmy nosić niczego na siłę. Jak dla mnie jeansowa koszula jest tak ponadczasowa i uniwersalna, że mieszając z różnymi dołami i dodatkami za każdym razem mogę uzyskać inny wygląd. Moja pochodzi z zeszłorocznej kolekcji Stardivarius i sprawdza się świetnie - jest dobrze wytaliowana, ma miękki materiał i do tego odpowiedni kolor.
Ciekawi mnie czy dla Was to także taki must have w kobiecej szafie?

Pozdrawiam serdecznie!
Aneta



16 kwietnia 2013

Nowości z Benefit Cosmetics


benefit cosmetics


Dzisiaj zapraszam na kolejny post kosmetyczny.
Tym razem będzie to recenzja oraz makijaż przy użyciu kosmetyków firmy Benefit . Przyznam Wam szczerze, że nie miałam wcześniej do czynienia z produktami tej marki. Słyszałam o nich wiele dobrego, dlatego testowałam je z wielką ciekawością i po kilku dniach mam już swojego ulubieńca (a nawet dwóch), ale o tym za chwilę.


Korektor - Fake Up!




Korektor Fake Up!  to kosmetyk zamknięty w ciekawie wyglądającym opakowaniu, wyglądający niczym pomadka. Po wykręceniu naszym oczom ukazuje się dwuwarstwowy sztyft - zewnętrzna biała część odpowiedzialna jest za nawilżenie, wewnętrzna za krycie. Kosmetyk zawiera witaminę E oraz ekstrakt z pestek jabłek, dzięki czemu nawilży i wygładzi skórę pod oczami, natomiast korektor usunie cienie oraz rozświetli nam oko. Dostępny jest w trzech odcieniach - light, medium, deep - ja posiadam kolor najjaśniejszy (light) i pomimo trochę ciemniejszej karnacji sprawdził się idealnie, ładnie wtopił się w skórę i dał naturalny efekt. 

Korektor jest łatwy w użyciu - nakładam bezpośrednio na skórę, robię dwie linie pod oczami i delikatnie wklepuję opuszkami palców. Jeśli potrzebuję danego dnia większego krycia - aplikuję ponownie. Jestem z niego w 100% zadowolona, co prawda nie ma tak dużego krycia jak mój wcześniejszy korektor w płynie, ale jest ono dla mnie w zupełności wystarczające. Najlepsza i najważniejsza jest w nim jego lekka formuła - nawilżająca i wygładzająca skórę, nie czuję już wysuszenia pod oczami, nie zbiera się w zmarszczkach (i nie przyczyni się do powstawania nowych), świetnie pielęgnuje skórę. Fake Up! stał się moim ulubieńcem i według mnie jest warty wypróbowania.


Róż - Fine One One

 

róż fine one one benefit 


Róż Fine One One to istne cacuszko (nie potrafię inaczej go określić). Kosmetyk występuje także w formie sztyftu a zamknięty jest w pięknym, kobiecym opakowaniu. Fine One One to tak naprawdę trzy różne odcienie - różowy szampan (do rozświetlenia), świetlisty różowy melon i koral. Kiedy je wymieszamy uzyskujemy ładne różowo-koralowe zabarwienie pasujące do każdego typu urody. Jak dla mnie róż ma  idealny kolor i rozświetlenie. Kosmetyk ma lekką formułę o stopniowym kryciu i kremowo-pudrowym wykończeniu. Ładnie stapia się ze skórą, bardzo dobrze utrzymuje się na twarzy. Podobno można stosować go także na usta lub używając najjaśniejszego koloru do rozświetlenia. Niestety nie sprawdza się u mnie w formie pomadki, bo mimo pięknego koloru wysusza mi usta, natomiast rozświetlacz ładnie podkreśla  kości policzkowe, choć ja wzmacniam ten efekt jeszcze innym kosmetykiem.

Wydawało mi się, że aplikacja różu w sztyfcie może stwarzać pewne problemy, ale okazało się, że po kliku próbach staje się to banalnie proste. Wysuwam sztyft i przykładam do dolnej części policzka (rozświetlaczem ku górze), następie maluję dwie skośne linie i opuszkami palców wklepuję wykonując okrężne ruchy. Jeśli efekt jest za słaby aplikuję ponownie. Sztyft nie jest zbyt twardy, czy zbyt miękki, ma dobrą jedwabistą konsystencję i dzięki temu z łatwością sunie po policzku. Efekt jaki uzyskuję to naturalne, promienne rumieńce. Kosmetyk najlepiej sprawdzi się u mnie latem, kiedy ograniczę ilość podkładu i pudru, na pewno zgra się dobrze z lekką opalenizną.


Rozświetlacz - High beam


 rozświetlacz high beam benefit

Rozświetlacz High beam to sztandarowy produkt marki Benefit. Kosmetyk znajduje się w małym słoiczku i  przypomina lakier do paznokci. Posiada pędzelek, którym nakładam produkt na szczyty kości policzkowych i pod łuk brwiowy, a następnie delikatnie wklepuję. Uzyskuję świetny naturalny efekt rozświetlenia (ładna tafla, bez żadnych drobinek i brokatu). Kosmetyk opalizuje delikatnie na różowo, pasuje do każdego typu urody, pięknie mieni się w słońcu. Stał się moim ulubieńcem i stosuję go codziennie.

Mam nadzieję, że spodobają się Wam kosmetyczne posty, może będę robić je częściej? Napiszcie czy używałyście kosmetyków Benefit i jak się Wam sprawdziły, może chcecie mi coś polecić?

Pozdrawiam serdecznie i do następnego wpisu!
Aneta